Rok 2016 był momentem przełomowym dla branży e-rowerów górskich. To właśnie wtedy oficjalnie wystartował portal eMTB-News.de, Specialized zaprezentował rewolucyjny model Levo, a Shimano wprowadziło na rynek własny system napędowy. W tym samym roku standard 27,5+ (650B+) uchodził za najgorętszy trend, Haibike pokazało trzecią generację serii Xduro, a marka M1 oferowała model Spitzing Plus z napędem TQ HPR120S. Fazua zaprezentowało z kolei koncepcyjny napęd evation. Wiele firm próbowało wówczas na różne, często dziwaczne sposoby integrować akumulator Bosch PowerPack z ramą – co, jak dziś wiadomo, nie zawsze kończyło się sukcesem estetycznym.
Warto przypomnieć, że już w 2010 roku Haibike zaprezentowało na targach Eurobike model eQ Xduro – jeden z pierwszych naprawdę trailowych e-MTB z napędem centralnym. Wtedy niewielu wierzyło w sukces tej kategorii rowerów. Mimo sceptycyzmu konkurencji, firma ze Schweinfurtu konsekwentnie inwestowała w rozwój e-rowerów, co szybko zaczęło przynosić efekty.
Rok przełomu dla elektrycznych MTB
W połowie lat 2010. tradycyjne rowery górskie były już technologicznie dojrzałe – pojawiały się jedynie drobne usprawnienia, a fundamentalna koncepcja pozostawała niezmienna. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w segmencie e-MTB. Ani same rowery, ani systemy napędowe nie były jeszcze w pełni rozwinięte, a przed inżynierami i projektantami rozciągało się ogromne, niezagospodarowane pole do popisu. Dla zespołów projektowych i deweloperskich trudno było o bardziej ekscytujący okres.
Autor tego tekstu, będący wówczas projektantem graficznym i produktowym w Haibike, miał okazję na własne oczy obserwować i współtworzyć tę rewolucję – w tym decyzję o przeniesieniu silnika do trójkąta głównego ramy, co otworzyło drogę dla naprawdę wydajnych e-MTB.
Minęło kilka lat, zanim inne duże marki dołączyły do rynku zdominowanego wówczas przez Boscha, Brose i Yamahę. Standard mullet (mieszane koła) był wtedy równie odległą przyszłością, co w pełni zintegrowane akumulatory czy elektroniczne systemy zmiany biegów. Na szczególną uwagę zasługuje marka Specialized, która w 2016 roku zaprezentowała pierwszy model Levo, od razu stawiając na maksymalną integrację komponentów.
Warto zdać sobie sprawę, jak rewolucyjne było to podejście – w czasach, gdy większość e-rowerów jeździła z zewnętrznymi akumulatorami przypominającymi kartonik po soku przyklejony do słomki, Specialized schował baterię w dolnej rurze ramy Levo. Akumulator był wyjmowany, ukryty w otwartej od spodu dolnej rurze, a wyświetlacz zastąpiono diodami LED wokół przycisku on/off na baterii. Efekt? Rower wyglądał niemal jak zwykły, bezsilnikowy MTB – co prawda z nieco bardziej masywną dolną rurą, ale ogólnie sprawiał wrażenie „normalnego” roweru.
Z dzisiejszej perspektywy niektóre dziesięcioletnie e-rowery wyglądają jak niezdarne błędy projektowe, podczas gdy inne wciąż zaskakują nowoczesnością. Przyjrzyjmy się kilku modelom, które wówczas robiły furorę, by zobaczyć, jak wiele zmieniło się w tej branży w ciągu dekady.
Dlaczego akurat rok 2016? Powód jest prosty – to już dokładnie dziesięć lat temu, a różnorodność podejść producentów do konstrukcji e-MTB czyni ten rok szczególnie interesującym z historycznego punktu widzenia. Haibike podążało w kierunku e-enduro, wyznaczając kierunek rozwoju. M1 nie bało się przesady w designie ramy, silniku i akumulatorze. Specialized zrewolucjonizowało integrację komponentów. Rotwild postawił na wyjątkowo czysto zintegrowany napęd Brose z akumulatorem ukrytym w dolnej rurze. Z kolei Trek, Scott i inne marki rozwijały bardziej uniwersalne, wszechstronne e-fully. To doskonale pokazuje, że w 2016 roku nikt jeszcze nie miał pewności, jak powinien wyglądać nowoczesny e-MTB.
Audi Sport e-tron
W centrum uwagi przy projektowaniu tego e-roweru znalazły się lekka konstrukcja oraz sportowy wygląd. Przy wadze zaledwie 18,2 kg w pełni amortyzowany Audi e-tron należał do najlżejszych e-MTB swojej epoki. Wyjątkowo lekka i sztywna rama typu monocoque z włókna węglowego stanowiła idealną bazę dla tego modelu z wyższej półki. W tamtych czasach ramy carbonowe w segmencie e-bike, szczególnie w modelach z pełnym zawieszeniem, wciąż były rzadkością.
Nietrudno rozpoznać, kto stał za rozwojem modelu e-tron – rower wykazuje uderzające podobieństwo do innego, głośnego wówczas e-MTB. To nie przypadek: przy tworzeniu e-tron Audi Sport ściśle współpracowało z inżynierami Haibike. Efektem tej kooperacji był rower typu cross-country/maraton, który w momencie premiery nie miał sobie równych.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| System napędowy | Bosch Performance Line CX |
| Pojemność akumulatora | 500 Wh |
| Waga | ok. 18,2 kg |
| Materiał ramy | Włókno węglowe (monocoque) |
Był to krótkoskokowy rower typu trail, który dzięki ramie carbonowej i akumulatorowi o pojemności 500 Wh ważył nieco ponad 18 kilogramów.
Cannondale Moterra
Wraz z modelem Moterra Cannondale wkroczyło w 2016 roku na rynek e-rowerów, wybierając wyjątkowo nietypowe rozwiązanie konstrukcyjne. Zespół inżynierów umieścił akumulator w masywnej, aluminiowej ramie z pełnym zawieszeniem nie na dolnej rurze ani wewnątrz niej, lecz pod nią. Takie rozwiązanie miało zapewnić lepszą kontrolę nad rowerem, znacznie niższy środek ciężkości oraz najwyższą wydajność na trasie.
Cannondale od razu zaoferował dwie linie modelowe, przeznaczone do różnych zastosowań. Model Moterra, skonfigurowany do jazdy wszechstronnej, wyposażono w 130 mm skoku zawieszenia oraz opony w rozmiarze 27,5+. Z kolei wersja Moterra LT, z 160 mm skoku zawieszenia i klasycznymi oponami 27,5″, została zaprojektowana z myślą o wymagającej jeździe w stylu enduro.
| Parametr | Moterra | Moterra LT |
|---|---|---|
| Skok zawieszenia | 130 mm | 160 mm |
| Rozmiar opon | 27,5+ | 27,5″ |
| Przeznaczenie | Jazda wszechstronna | Enduro |
| System napędowy | Bosch Performance Line | Bosch Performance Line |