Liczby mają w sobie coś uwodzicielskiego. Porządkują, porównują, opowiadają historię. Wat, niutonometry, milimetry skoku – to one budują ramy, w których oceniamy rowery. Historia Athertonów również daje się opowiedzieć za pomocą liczb: numery startowe, miejsca na podium, tytuły mistrzowskie, rekordy czasów. Na papierze dorobek tej rodziny mówi sam za siebie.
Jednak ambicje marki nigdy nie były definiowane wyłącznie przez dane techniczne. Być może właśnie w tym tkwi sekret jej sukcesu. Podczas gdy wielu producentów zaczyna projektowanie od arkusza specyfikacji, Atherton odwraca ten proces. Punktem wyjścia nie jest krzywa mocy, lecz jedno proste i zasadnicze pytanie: jak ten rower się prowadzi? Uczucie jazdy jest nadrzędne – wszystko inne z niego wynika.
Podczas gdy konkurenci prezentują już trzecie i czwarte generacje swoich platform eMTB, walijska marka podchodziła do tematu bez pośpiechu – nie z powodu wahania, lecz z głębokiego przekonania. Dla Athertonów rower elektryczny nie może być kompromisem: ani w geometrii, ani w zawieszeniu, ani w rozkładzie masy, ani w wyglądzie. Ta filozofia ukształtowała nowy model S.170E.
Specyfikacja i podzespoły
Atherton S.170E łączy 180/170 mm skoku (przód/tył), tylne zawieszenie DW-link oraz układ mullet z nowym napędem Avinox M2S. Zintegrowana na stałe bateria 700 Wh uzupełnia system, który zapewnia szczytową moc do 1 500 W i moment obrotowy 150 Nm. Testowany egzemplarz w wariancie Build 1 wyceniony jest na 8 549,05 € (bez podatków i kosztów wysyłki) i waży 24 kg w rozmiarze 8 – solidna, choć uczciwa propozycja jak na tę klasę maszyny. Rower dostępny jest w aż 12 rozmiarach.
Zalety i wady – w skrócie
Do mocnych stron należą: wyjątkowy ekosystem produktowy, wyjątkowo cicha jednostka napędowa, szybkie ładowanie oraz charakterystyczne wykończenie RAW. Minusem jest brak możliwości wyjęcia baterii z ramy.
Rama – frezowanie zamiast karbonu
S.170E należy do serii S marki Atherton, której wyróżnikiem jest metoda produkcji. Zamiast kompozytów węglowych, walijska marka stosuje ramy z wysokowytrzymałego aluminium 7075, produkowane w Walii i wykończone w charakterystycznym surowym stylu RAW. Trójkąt główny zbudowany jest z aluminiowych rur łączonych precyzyjnie obrabianymi złączkami (lugami). Litera „S" oznacza „subtractive" – czyli obróbkę subtraktywną, polegającą na frezowaniu CNC brył aluminiowych aż do uzyskania gotowych elementów złącznych. Tylny trójkąt również powstaje w tym procesie. To metoda pracochłonna i kosztowna, ale oferuje wyjątkową kontrolę nad grubością ścianek, tolerancjami i rozkładem materiału.
Atherton rozważali też technologię addytywną stosowaną w serii A, jednak w strefie silnika – obszarze szczególnie narażonym na obciążenia – obróbka subtraktywna okazała się rozwiązaniem bardziej wytrzymałym, wydajnym i ekonomicznym. Efektem jest niezwykle trwała rama, przetestowana zgodnie z normą EFBE w kategorii 5. Choć kompletny rower klasyfikuje się w kategorii 4 ze względu na silnik, już sam ten fakt świadczy o podejściu marki do trwałości.
Detale konstrukcyjne i prowadzenie okablowania
Rama aluminiowa chroniona jest kilkoma osłonami. Pokrywa silnika ma za zadanie chronić jednostkę napędową przed uderzeniami – w testowym egzemplarzu był to jeszcze element z druku 3D w wersji przedprodukcyjnej, jednak wersja seryjna ma być znacznie bardziej wytrzymała. Pozostałe elementy plastikowe spełniają swoją funkcję, jednak zarówno wizualnie, jak i w dotyku sprawiają wrażenie dość podstawowych.
Osłona łańcucha skutecznie tłumi uderzenia, ale jest to jedynie naklejona guma – działa poprawnie, lecz nie przystaje wizerunkowo do reszty roweru. Okablowanie poprowadzone jest wewnątrz ramy przez gumowe przepusty przy sterze, które jednak podczas rozszerzonego testu miały tendencję do wsuwania się do wnętrza ramy. W wersjach seryjnych przepusty zostały zastąpione znacznie solidniejszymi rozwiązaniami. Z tyłu kable biegną w tulejach mocowanych opaskami. Szczególnie w okolicach baterii prowadzenie przewodu sztycy regulowanej jest dość ciasne, co może utrudniać codzienną eksploatację i serwisowanie.
Napęd Avinox M2S – technologiczne serce roweru
Nowy system Avinox M2S okazał się kluczem technologicznym, który umożliwił Athertonom zrealizowanie ich pierwszego eMTB dokładnie w zamierzony sposób. Tylko kompaktowa budowa tego silnika pozwoliła na zachowanie pożądanych proporcji, rozkładu masy i układu ramy.
Bateria 700 Wh z ogniwami cylindrycznymi idealnie wpisuje się w estetykę marki. Technicznie to jedno z najciekawszych rozwiązań dostępnych obecnie na rynku – waży zaledwie 3,18 kg, co przekłada się na wyjątkową gęstość energetyczną wynoszącą 220 Wh/kg. W zależności od wariantu wyposażenia, Atherton dołącza ładowarkę 4 A lub 12 A. Z tą ostatnią pełne naładowanie baterii zajmuje mniej niż dwie godziny. Gniazdo ładowania zaprojektowane przez Avinox jest schludnie zintegrowane z ramą i zabezpieczone sprężynowaną magnetyczną klapką – nieefektowną, ale funkcjonalną.
W połączeniu z wysokowydajnymi ogniwami, silnik Avinox M2S osiąga szczytową moc 1 500 W i maksymalny moment obrotowy 150 Nm. Jednak prawdziwą historią tego napędu nie jest sama wartość szczytowa, lecz sposób, w jaki moc jest dozowana na trasie. Najlepiej widać to na technicznych podjazdach, gdzie precyzyjna i kontrolowana pomoc okazuje się cenniejsza niż brutalna siła – ale o tym więcej w dalszej części testu.
Sterowanie odbywa się za pomocą dwóch przycisków na kierownicy w połączeniu ze smukłym dotykowym wyświetlaczem zintegrowanym z górną rurą ramy.