Kilka tygodni temu wydawało mi się, że mam już podjętą decyzję. Potrzebowałem nowego e-biku górskiego – i to nie w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale jak najszybciej. Przekonało mnie do tego pierwsze spotkanie z silnikiem Avinox M2S, zamontowanym w Atherton S.170E, zwycięzcy naszego dużego testu porównawczego rowerów elektrycznych. Kolejne jazdy, tym razem na Amflow na moich własnych lokalnych trasach, tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu.

Różnica była wyraźna – choć nie chodziło o większy moment obrotowy czy wyższą moc silnika. Po prostu zsiadałem z roweru z szerokim uśmiechem na twarzy i od razu myślałem o kolejnej jeździe. Trasy, które wcześniej mnie nudziły, znów mnie kusiły. Techniczne podjazdy, na których regularnie musiałem schodzić z roweru i pchać go na piechotę, stały się wyzwaniami, których wręcz wyglądałem.

Czy e-bike potrzebuje naprawdę dużo mocy? Odpowiedź na to pytanie stała się dla mnie bardzo osobista. Być może to kwestia wieku. Jeżdżę często z młodszymi znajomymi i zauważam, że dzisiaj muszę zarządzać energią zupełnie inaczej niż kilka lat temu. Nie chcę, żeby każda jazda była maksymalnym wysiłkiem. Strefa 2 to może być aktualnie modne hasło w świecie treningu, ale w moim przypadku naprawdę ma sens. Fakt, że M2S potrafi monitorować tętno i odpowiednio dostosowywać wsparcie elektryczne, jest dla mnie realną wartością.

W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie kupuję roweru dla samego silnika. Kupuję go dla wszystkiego, co dzięki niemu staje się możliwe. Nowy rower to nie kolejny sprzęt – to klucz do nowych przygód i nowych możliwości.

Gotowy do zakupu – ale gdzie są rowery?

Usiadłem więc i zacząłem przeglądać dostępne modele. I rzeczywiście – niemal co tydzień pojawiały się kolejne zapowiedzi: Pivot tu, Thömus tam, nowe modele od ROTWILD, Atherton i wielu innych marek. Problem w tym, że większości z tych rowerów po prostu nie można jeszcze kupić. Niektóre nie były nawet gotowe na nasz duży test porównawczy. Inne zostały oficjalnie zapowiedziane, ale wciąż nie trafiły do salonów. U części producentów terminy dostaw sięgają już późnego lata lub jesieni. Zamów dziś, a jest spora szansa, że wymarzony rower dotrze do ciebie dopiero po tym, jak większa część sezonu rowerowego dobiegnie końca.

Samo w sobie nie jest to nic niezwykłego. Nowe platformy napędowe wymagają czasu. Producenci muszą opracować nowe ramy, zintegrować akumulatory, dopracować oprogramowanie i uruchomić produkcję na odpowiednią skalę. Jednocześnie zainteresowanie silnikiem M2S jest wyjątkowo duże. Dla kogoś gotowego do zakupu tworzy to jednak trudną sytuację: nowa technologia już istnieje, ale rowery zbudowane na jej bazie jeszcze nie są dostępne.

Mimo wszystko byłem prawie gotowy podjąć decyzję. Chciałem przetestować jeszcze jeden lub dwa modele, porównać geometrię, sprawdzić specyfikację, a potem złożyć zamówienie. Wysokiej klasy e-MTB to przecież nie jest impulsywny zakup. Gdy wydajesz pięciocyfrową sumę, chcesz mieć przynajmniej pewność, że wybrałeś właściwą platformę.

Dzień dobry, oto kolejna rewolucja

Wtedy nadszedł EUROBIKE. Podczas gdy klienci, dealerzy i producenci wciąż czekają na rowery z silnikiem M2S, Avinox zaprezentował swój kolejny potencjalny przełom: koncepcję MG Concept. To w pełni zintegrowany układ napędowy łączący silnik i skrzynię biegów w jednej jednostce, który całkowicie eliminuje klasyczną kasetę i tylną przerzutkę. W zamian stosuje elektronicznie sterowaną, bezstopniową przekładnię CVT osadzoną bezpośrednio w silniku. Zmiana przełożenia odbywa się bez skoków obciążenia, co przekłada się na mniejsze zużycie mechaniczne i lepszy rozkład masy dzięki obniżeniu środka ciężkości. Układ ma oferować również regenerację energii podczas jazdy.

Wow.

Z technicznego punktu widzenia to naprawdę fascynujące rozwiązanie. Sama idea nie jest jednak całkowicie nowa – Pinion już wcześniej pokazał zalety łączenia silnika i skrzyni biegów w jednym module, w postaci swojego MGU. Inni producenci również pracują nad zintegrowanymi układami napędowymi. Na tych samych targach dużą uwagę przyciągał na przykład chiński system Gobao X1P – kolejna elektronicznie sterowana przekładnia bezstopniowa typu e-CVT.

Jednak Avinox udowodnił już, jak szybko potrafi zamienić koncepcję w gotowy do produkcji produkt. Trudno więc zbyć to kolejnym dalekim od rynku prototypem targowym. I właśnie tutaj zaczyna się mój problem.

Dlaczego Avinox powstrzymuje mnie od zakupu

Jeszcze kilka dni temu złożyłbym zamówienie bez chwili wahania. Teraz zastanawiam się, czy nie poczekać do przyszłego sezonu.

Co jeśli Avinox znowu trafi w dziesiątkę? Co jeśli bardziej centralne położenie silnika i obniżony środek ciężkości rzeczywiście wyraźnie poprawią prowadzenie roweru? Co jeśli zredukowana masa nieresorowana przy tylnym kole pozwoli zawieszeniu pracować jeszcze skuteczniej? Co jeśli bezstopniowa przekładnia CVT zapewni jeszcze większą trakcję i kontrolę na technicznych podjazdach? Co jeśli za rok ten system sprawi, że klasyczna przerzutka tylna będzie wyglądać jak zabytek z poprzedniej epoki?

Branża e-bike'ów zdaje się wpadać w tę samą pułapkę, którą dobrze znamy z rynku smartfonów. W zawrotnym tempie odchodzimy od sportu opartego na trwałych produktach i zmierzamy w stronę hiperaktywnego przemysłu elektroniki konsumenckiej. Cykle rozwojowe stają się tak krótkie, że struktury branżowe ledwo za nimi nadążają. Zanim przełomowy produkt trafi na rynek, kolejna zapowiedź zaczyna podkopywać jego postrzeganą wartość.

Cena postępu

Efekt jest taki, że zaczynamy myśleć dokładnie tak jak przy zakupie smartfona. Czy poczekać chwilę dłużej? Czy następny model jest tuż za rogiem? Czy mój astronomicznie drogi rower już jutro będzie czuł się przestarzały?

W przypadku smartfona taki tok myślenia jest może do przyjęcia. Ale gdy wydajesz 8 000, 10 000 czy nawet 12 000 euro na e-MTB, oczekujesz, że ten sprzęt będzie aktualny przez kilka dobrych lat. E-górski to nie gadżet wymieniany co roku. To inwestycja – w sprzęt, w doświadczenia i w radość z jazdy. Jeśli innowacje następują tak szybko, że kupujący wolą czekać zamiast kupować, coś w tej branży zaczyna iść w złym kierunku.