Zima oficjalnie za nami. Trasy single track wysychają, pogoda kusi, a głowa już wędruje ku letnim przygodom. Zanim jednak rzucisz wszystko i wskoczysz na rowerkę, warto się dobrze przygotować – zarówno pod kątem sprzętu, jak i wyboru destynacji.

Sprzęt, który nie zawiedzie w terenie

Planując dłuższy wyjazd, dobór ekwipunku nabiera kluczowego znaczenia. Optymalny zestaw powinien być lekki, bezpieczny i ergonomiczny, oferując jednocześnie wystarczającą pojemność bagażową. Nie każdy eMTB sprawdza się równie dobrze jako towarzysz podróży, nie każda konfiguracja działa spójnie, a stary plecak hydratacyjny mógł dawno zasłużyć na emeryturę.

Warto sięgnąć po aktualne testy i rankingi, by wybrać rower, kask z osłoną uszu, opony do maratonu oraz plecak, które naprawdę zrobiły wrażenie na redakcji w tym sezonie. Najlepszy eMTB 2026, najlepsze opony MTB czy kask z ochroną ucha – to sprzęt, który wyróżnia się na tle konkurencji i może zadecydować o komforcie oraz bezpieczeństwie na trasie.

Destynacje, które warto wpisać w kalendarz

Sprzęt skompletowany, rower gotowy – czas na najlepszą część planowania. Poniżej znajdziesz miejsca wybrane nie przez algorytm, lecz przez redakcję, która spędziła w siodle niezliczone godziny.

Sella Ronda – królowa alpejskich klasyków

Jedna przejażdżka Sella Rondą na eMTB wystarczy, by zrozumieć, dlaczego Dolomity figurują na liście UNESCO. Epiczne przełęcze, zapierające dech widoki, techniczna nawierzchnia i wyśmienita kuchnia regionalna – to połączenie obowiązkowo powinno znaleźć się na każdej bucket liście. Na elektrycznym rowerze górskim pełną pętlę można zamknąć w jeden dzień, a jeśli zostało jeszcze trochę energii w nogach i akumulatorze, nic nie stoi na przeszkodzie, by powtórzyć przejazd następnego dnia.

Paganella i Trentino – włoska różnorodność tras w pigułce

Region Trentino oferuje więcej rozmaitości nawierzchni i profili technicznych na kilka kwadratowych kilometrów niż niejeden kraj. Paganella to płynne zjazdy flowtrail z widokiem na Jezioro Garda i Dolomity w tle, a wieczorem talerz makaronu na włoskiej mecie. Region intensywnie inwestuje w budowę nowych tras, dzięki czemu zarówno zwolennicy flow, jak i miłośnicy technicznego enduro znajdą tu coś dla siebie.

Tremp – hiszpański raj z czerwonej skały

To insider tip, który za chwilę przestanie być sekretem. Czerwone formacje skalne, błękitne niebo i prawie zerowy ruch turystyczny – Tremp w katalońskich Prepirenajach to idealna destynacja dla szukających dzikich single tracków bez tłumów. Techniczne ścieżki wijące się między surrealistycznymi skałami połączone z południowoeuropejskim spokojem tworzą kompozycję trudną do pobicia wiosną i jesienią. Warto rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, by mieć trasy niemal wyłącznie dla siebie.

Sintra – niedoceniona perła Europy

Tuż za bramami Lizbony ukrywa się jedna z najbardziej ekscytujących lokalizacji rowerowych na kontynencie. Sintra łączy techniczne, korzeniaste single tracki przez atlantycki las z bajkową scenerią pałaców i widokami na ocean. Bez długiej podróży, bez skomplikowanej logistyki, a wrażenia jak z innego świata. Nie przypadkiem spotyka się tu największe gwiazdy sceny MTB – Troy Lee, Greg Minnaar, Jack Goldstone, bracia Wyn, Jérôme Clementz czy niemiecki talent DH Henri Kiefer. Jeden zjazd trasą Home Trail lub Kamikaze, a potem zimne Sagres i pastel de nata w słońcu – i wszystko staje się jasne.

Islandia – trasy na innej planecie

Islandia dosłownie powaliła redakcję z nóg. Krajobraz jest nieziemski i jednocześnie stanowi potężne wyzwanie fizyczne. To też przypomnienie, jak mało kontroli mamy nad żywiołami. Ale najbardziej w pamięci zostają proste chwile: kąpiel w gorących źródłach, zimne piwo po zjeździe, wodospady, wiatr w plecy i ludzie zamieszkujący tę wyspę. Islandia to doświadczenie, które zmienia perspektywę.

Whistler i Patagonia – dla poszukiwaczy wielkich przygód

To dwie destynacje, o których w redakcji mówi się do dziś z błyskiem w oku. Whistler i Patagonia nie są weekendowymi wypadami – to pełnoprawne ekspedycje. Drogie, odległe i wymagające solidnego planowania. Ale absolutnie warte każdego euro, każdego kilometra i każdej godziny jet lagu. Cała ekipa redakcyjna odwiedzała każde z tych miejsc co najmniej dwukrotnie i chętnie wróciłaby jeszcze raz.

Whistler to mekka bike parków Ameryki Północnej, a na eMTB nabiera zupełnie nowego wymiaru – więcej przebiegów dziennie, więcej metrów przewyższenia, więcej uśmiechu. Patagonia to z kolei totalne przeciwieństwo turystyki komfortowej: ogromne przestrzenie, nieustanny wiatr, gravel i trasy wyglądające jak sceneria z innej galaktyki. Jeśli nadarzy się okazja – jedź. Bez zastanawiania się.

Adapter KrankE – przełom dla latających z eMTB

Przez długi czas elektryczny rower górski i samolot były naturalnie wrogimi elementami ze względu na restrykcje dotyczące transportu akumulatorów litowo-jonowych. Dla tych, którzy nie wyobrażają sobie jeżdżenia na wypożyczonym sprzęcie, rozwiązaniem jest adapter KrankE. Ten zestaw konwersyjny umożliwia demontaż silnika i baterii z własnego eMTB, pozwalając nadać go jako zwykły, lekki rower górski. Efekt? Masa startowa mniejsza o około 25%, zero problemów na odprawie bagażowej, a po powrocie do domu – sprawna rekonfiguracja z powrotem do wersji elektrycznej. Wymaga pewnego nakładu pracy warsztatowej, ale przy perspektywie niezapomnianej wyprawy to zdecydowanie opłacalna inwestycja.

Ruszaj – lato nie czeka

Sezon letni jest krótki i bezlitosny w swoim tempie. Zanim się obejrzysz, pompujesz koła i za oknem już złota jesień. Wypełnij swoje dni latem, nie swoje lato dniami. Zrób zdjęcia, wyślij pocztówkę i uważaj na pumy. Ciao!